poniedziałek, 13 czerwca 2016

Co warto obejrzeć? 32


Cześć! Kolejna komedia? Czemu nie! Mam coś, co na pewno spodoba się i kobietom i mężczyznom. Jak wiadomo, kobiety sądzą, że mężczyźni to "duże dzieci", a mężczyźni, mimo, że nie lubią tego stwierdzenia, nie zaprzeczają, że uwielbiają się bawić. 
Świetnie pokazuje to film "Duże dzieci" oraz część druga-"Jeszcze większe dzieci". 
W części pierwszej, pięcioro przyjaciół razem z żonami i dziećmi spotyka się w domku nad jeziorem. Podczas tego pobytu, wspominają dawne czasy i "edukują swoje dzieci". Zapomniałam wspomnieć, że w roli głównej możemy zobaczyć przezabawnego Adama Sandlera i Kevina Jamesa. 
Druga część rozgrywa się trzy lata po części pierwszej. Lenny Feder (Adam Sandler) wraca do rodzinnego miasta. Pragnie znów razem z przyjaciółmi wrócić do czasu młodości-zabawa, imprezy, dziewczyny. Tym razem jednak, dostaną nauczkę od swoich dzieci. 
Z taką obsadą komedia musi być ciekawa i zabawna. Mam nadzieję, że nie muszę Was specjalnie namawiać. Pomiędzy śmiesznymi sytuacjami i dialogami, zauważyć można morały o rodzinie, przyjaźni, zaufaniu. Oba filmy są naprawdę warte obejrzenia. Myślę, że już po pierwszej części będziecie takiego samego zdania. Polecam :)!
Jak zwykle, mam też kilka zdjęć, zapraszam do obejrzenia. Może one Was przekonają, ponieważ ukazują wspaniałe relacje pomiędzy rodzinami, przyjaciółmi i dziećmi :).






 



środa, 8 czerwca 2016

Co warto przeczytać? #14


Witajcie Kochani! W końcu miałam kolejną okazję zetknąć się z twórczością polskiej autorki. Jak wiecie, albo i nie, moje poprzednie próby były szczerze mówiąc - nieudane. Tym razem jednak mam książkę, którą mogę Wam polecić, więc jak widać - nie można się poddawać w poszukiwaniach. Jeśli chcecie wiedzieć kto i jaką publikacją mnie zaskoczył, czytajcie dalej :).

Jakiś czas, właściwie spory czas temu, dostałam tę książkę. Nie znałam autorki (z resztą to był jej debiut), wydaje mi się, że tytuł kojarzyłam, pewnie z jakiegoś postu na czyimś blogu, ale zupełnie nie wiedziałam, czego się po tej książce spodziewać. Opis nie mówi nam zbyt dużo, a okładka, chociaż jak dla mnie przepiękna i delikatna, jest także tajemnicza. To był chyba pierwszy raz, gdy odkrywałam lekturę kartka po kartce. Oczywiście chodzi tu o "Ezotero. Córka wiatru" Agnieszki Tomczyszyn. Towarzyszyły mi naprawdę skrajne emocje-na zmianę śmiałam się, bałam, byłam zaciekawiona, a czasami nawet oburzona. Także jak widać, nie było lekko, ale przecież najgorsze są książki, które nie wywołują kompletnie żadnych emocji, a to na pewno nie jest jedna z tych pozycji.


W pierwszych zdaniach główna bohaterka przedstawia się nam i mniej więcej opisuje swoje życie, robi to w bardzo, przynajmniej dla mnie, interesujący sposób:

"Nazywam się Latte. Urodziłam się w kraju, gdzie wiosną kwitną jabłonie i marcują się koty, latem ludzie szukają schronienia przed słońcem w cieniu wiekowych dębów, jesienią dywany szeleszczących pod butami liści szczelnie pokrywają ziemię, a niebo atakuje kasztanami." 

Właśnie takimi słowami zaczyna się rozdział pierwszy, a dalej jest tylko lepiej. Taki styl pisania porywa mnie od razu! Dowiadujemy się, że Latte ma tylko matkę-Fi, która swoją drogą wprowadza chyba najwięcej niepewności i zagadkowości, ponieważ jak się później okazuje, z resztą w niezbyt przyjaznych okolicznościach, ukrywa ogromną tajemnicę. Kobiety mają ze sobą dobry kontakt, chociaż Fi nie jest zbytnio rozmowna, za to dość surowa i nie pozwala dziewczynie na wiele rzeczy, np. na znajomość z najlepszym przyjacielem Jankiem. Książka jest pełna cudownych dialogów. Niektóre z nich są zabawne, inne smutne, pocieszające lub interesujące. 

"(...) -Latte, proszę - powtórzył po raz enty. 
Wstałam i wysmarkałam nos w papierową serwetkę, bo wszystkie chusteczki higieniczne dawno już się skończyły i leżały teraz na stole niczym stos róż origami.
Podeszłam do drzwi i przekręciłam zamek, po czym odwróciłam się na pięcie i wróciłam do pozycji wyjściowej brzuchem do materaca. Janek stanął nade mną i obserwował mój wrak na tle tego pobojowiska. 
-No tak, zawsze wiedziałem, że jesteś smarkacz, ale nie że aż tak zakichany. 
-Zamknij się, użalam się nad sobą.
-Widzę. 
-Czego chcesz?
-Wiem, gdzie pojechała Fi.
-Gdzie?-zerwałam się z łóżka i spojrzałam na niego. 
-O fuj, ale jesteś brzydka. 
-Janek!(...)"

Podsumowując, książka wydawała mi się być luźna i zabawna, aż do momentu, gdy grupa przyjaciół postanowiła wywoływać duchy. I tu możecie się ze mnie śmiać, ale po tym incydencie odłożyłam książkę na jakieś 2-3 dni. Nie było to nic wielkiego, ale zazwyczaj czytam nocami, a do tego często jestem sama w domu. Wiadomo też, że oddając się lekturze nasza wyobraźnia działa o wiele bardziej,  niż gdy np. oglądamy horror, bo wtedy wszystko mamy podane "jak na talerzu". Z resztą, to wszystko pewnie przez obejrzane w życiu straszne filmy, bo tak to nawet nie miałabym się do czego odnieść. Jednak taki ze mnie "straszek", że zwykły opis dreszczy, odpływających oczu, widoku samych białek i dziwnego, dzikiego głosu sprawiał, że bałam się czytać dalej. Z początku myślałam, że sięgnęłam po horror story i moja reakcja upewniła mnie w  przekonaniu, że takie książki nie są dla mnie! Jednak jak się później okazało, zupełnie nie o to chodzi w tej książce. Nie chcę Wam za wiele zdradzać, bo jak wiecie nie lubię tego, ale mogę powiedzieć, że Latte jest niezwykłą istotą, która ma swoje miejsce i misję na Ziemii. Mam nadzieję, że to wszystko zainteresuje Was i sięgniecie po tę książkę. 

Oceniłabym tę lekturę na takie 7-7,5 na 10, ponieważ mimo tego, że jest bardzo interesująca, zaintrygowała mnie i szczerze ją polecam, ma także kilka wad. Mianowicie, gdy macie wrażenie, że dopiero pewien wątek się rozwija, autorka szybko go kończy, jakby nie miała na to pomysłu, np. jest pewna nierozwikłana sprawa i bardzo mało stron do końca książki - oznacza to tylko jedno - szybkie i czasem trochę nieprzemyślane zakończenie. Ostatnie kilkadziesiąt stron to właściwie skakanie z tematu na temat, aby tylko się wyrobić. Zmieniłabym także czas trwania tych wydarzeń, m.in. to, że czytamy o czymś, co nas interesuje, a tu nagle opis tego, co się działo 3 miesiące później i nikt nawet we wspomnieniach nie wraca do poprzednich wydarzeń. Jest to pierwsza książka Pani Agnieszki, także drobne błędy oczywiście można wybaczyć! Myślę, że już dawno minął czas, aby skończyć ten opis, bo nie wiem, czy ktoś to w ogóle przeczyta. Jeśli tak, dajcie znać, czy czytaliście i jak Wam się podobał debiut tej autorki? Osobiście nie mogę się doczekać, kiedy sięgnę po "Ezotero. Moje przeznaczenie" :).

piątek, 3 czerwca 2016

Co warto obejrzeć? #31


Długo zastanawiałam się jakie tym razem polecić Wam filmy. Z tej racji, że jest dzisiaj piątek, czyli początek weekendu i większość z Was chce pewnie się odprężyć, odpocząć - postawiłam na luźne komedie. Oba filmy są o blondynkach, ale mam nadzieję, że nikogo to nie urazi! :) Jeśli macie ochotę miło spędzić wieczór z zabawną ekranizacją, zapraszam do dalszej lektury. 


Na miejscu pierwszym: BLONDYNKA W KOSZARACH - dość stary, bo z 2008 roku film, w którym główną rolę zagrała Jessica Simpson. Typowa amerykańska komedia, śmieszne sytuacje, śmieszne dialogi. Wiele razy "leciała" już w telewizji, więc możliwe, że ją znacie. 
Megan posypało się życie, złe kontakty z rodziną, zdrada chłopaka, nieporozumienie z agentem. To wszystko sprawiło, że gwiazda postanowiła coś zmienić. Zobaczyła reklamę promującą wojsko i nabrała chęci na wstąpienie do armii. Jednak nic nie okazało się tak piękne jak wyglądało w reklamie. Codzienne treningi, te same stroje, brak bratnich dusz i brak chwili dla siebie, jak z tym wszystkim poradzi sobie delikatna i zawsze nienagannie ubrana i umalowana Megan? Koszary rządzą się swoimi prawami, a prowadzący zajęcia nie zawsze są mili, łagodnie mówiąc. Jeśli chcecie sprawdzić w jaki sposób przetrwała nasza tytułowa blondynka i co jej to dało, obejrzyjcie ten film jak najszybciej. 














Na miejscu drugim: DZIEŃ Z ŻYCIA BLONDYNKI - trochę nowsza ekranizacja, 2014 rok. Cudowna Elizabeth Banks w roli głównej. Naprawdę można się pośmiać i miło się ogląda, mimo, że niektóre sytuacje są wręcz męczące, jeżeli Meghan nie może osiągnąć tego, czego chce przez cały film, bo ciągle coś lub ktoś jej przeszkadza. :)
Nasza główna bohaterka jest dziennikarką i jej marzeniem jest prowadzenie wiadomości w jednej z najlepszych telewizji. Pewnego dnia jednak narzeczony zrywa zaręczyny, a awans w pracy oddala się wielkimi krokami. Przyjaciółki chcąc pocieszyć Meghan, ubierają ja w krótką, żółtą sukienkę i "ruszają w miasto". Plan się powodzi, Meghan flirtuje z barmanem i następnego dnia budzi się w jego domu. Nie wie gdzie jest i co ma zrobić. Od teraz wszystko sypie się jak domek z kart. W jeden dzień przeżyje więcej przygód niż większość z nas przez całe życie i to nie do końca do niej pasujących. Warto obejrzeć, przekonajcie się sami!

 






wtorek, 31 maja 2016

Fotografia #33

Cześć! Dopóki nie uda mi się zrealizować pewnego planu, będę Was męczyła zdjęciami przyrody. Mam nadzieję, że nie będzie to trwało długo, ale właśnie dzisiaj zapraszam do oglądania wyżej wymienionych kadrów :).



























wtorek, 24 maja 2016

Co warto przeczytać? #13

W końcu mam chwilę, by zająć się kolejną książką Gayle Forman. Przeczytałam ją kilka miesięcy temu, więc niestety nie pamiętam wszystkiego, co chciałam Wam o niej napisać. Dobrze, że teraz będę recenzować książki na bieżąco :).

Autorkę tą pewnie kojarzycie, ponieważ napisała m.in. "Zostań, jeśli kochasz" oraz "Wróć, jeśli pamiętasz". Ta powieść ma podobny styl i charakter, jednak porusza trochę inną tematykę, a mianowicie - samobójstwo. Gayle Forman z pewnością wie o czym pisze, ponieważ na końcu książki, w części "od autorki", dowiadujemy się, że jakiś czas temu pisała artykuł na ten temat. Poznała więc ludzi, których bliscy odebrali sobie życie i przeprowadzała z nimi wywiady. W części tej przeczytamy kilka mądrych i motywujących słów. Są one skierowane głównie do osób, które wątpią w to, że sobie poradzą, ale nie chcą przyjąć pomocy. Radzi nam co zrobić, co zmienić i kto tak naprawdę może nam pomóc. 
Tematyka powieści jest dość ciężka i poważna, ale czyta się ją bardzo szybko i lekko. Znaczący problem przedstawiony jest tak, że nas ciekawi. Historia dotyczy dwóch dziewczyn - Cody (cichej, skromnej oraz tęskniącej za ciepłem rodzinnym) i Meg (szalonej, pewnej siebie, posiadającej wspaniałych rodziców i wspaniałe życie) - idealnie się uzupełniających, nierozłącznych przyjaciółek. Nierozłącznych do czasu, kiedy Meg nie wybiera się na studia. Poznaje tam nowych ludzi i nowe miejsca, Cody za to jest zbyt zajęta pracą, nie mają więc tak dobrego kontaktu jak kiedyś. Po pewnym czasie, Cody dowiaduje się, że jej "druga połówka" popełniła samobójstwo. Czyn ten był idealnie zaplanowany, co do szczegółu, czy Megan była w stanie sama to zrobić? Cody postanawia to sprawdzić, jedzie zabrać rzeczy z jej pokoju i krok po kroku odkrywa "nowy świat" przyjaciółki. To, z kim się zadawała, jak spędzała wolny czas, co się u niej zmieniło i okazuje się, że tak naprawdę jej nie znała, a na pewno - oddaliła się od niej. Jeśli jesteście ciekawi co odkryje Cody, zapraszam Was do przeczytania! :)
"Byłam tu" zwraca uwagę na to, jak bardzo cierpią bliscy osoby, która wybrała śmierć i jak wiele niesie to ze sobą konsekwencji. Myślę, że autorka chce nam przez to pokazać, że samobójstwo wcale nie jest dobrym wyjściem, że trzeba wiedzieć, kiedy przyjąć pomoc innych. Książka ta zmusza nas do myślenia o życiu, śmierci i dokonywanych przez nas wyborach. Zaszczepia w nas empatię, dzięki niej stajemy się wrażliwsi na krzywdę innych i bardziej dostrzegamy to, czego nie widać w tym "pędzącym dziś świecie".
Nie obyło się również bez wątku miłosnego, także jak widać każdy znajdzie coś dla siebie. Nie jest to jednak typowy związek i oczywiście nie jest to główna tematyka, więc relacja ta opiera się głównie na wzajemnym wspieraniu i pomocy (nie od początku, oczywiście). Nie przeszkadza nam to w znalezieniu przesłania płynącego z tej powieści, a wręcz odwrotnie, pozwala nam spojrzeć na pewne sprawy z różnych stron. 
Mam nadzieję, że zaintrygowałam Was tą książką, ponieważ warta jest Waszego czasu! :)